Monthly Archives: Luty 2014

Nauka w szkole ma sporo zalet, ma też jednak wady. Jedną z nich, szczególnie bolesną w przypadku nauki języka angielskiego, jest dwumiesięczna przerwa wakacyjna. Dla uczniów na pewno jest to ulga, ale przez dwa miesiące nieużywania języka można wiele zapomnieć, a już na pewno w żaden sposób nie da się swoich umiejętności poprawić.
Kursy wakacyjne i obozy językowe to rozwiązanie, które poprawia zdecydowanie umiejętność w zakresie posługiwania się językiem angielskim. Idea tych kursów jest banalnie prosta: chodzi tylko o to, aby dwa miesiące wakacji nie były okresem zmarnowanym. Dzięki atrakcyjnej formule kursy wakacyjne i obozy językowe nie tylko pozwalają na utrzymanie poziomu wiedzy i umiejętności, ale mogą je też podnieść.
Kursy wakacyjne często mają charakter stacjonarny, a więc odbywają się w jakiejś prywatnej szkole. Od zajęć normalnych odróżnia je przede wszystkim swobodna formuła. Tutaj często nie ma żadnych egzaminów ani innych form sprawdzania wiedzy, są natomiast swobodne konwersacje, często nawet prowadzone dowolnym torem. Takie rozmowy prowadzone bez żadnego określonego celu są bardzo stymulujące, ponieważ ich przebieg nie jest wyreżyserowany, a więc nie można było się do takiej dyskusji przygotować.
Obozy językowe często odbywają się za granicą albo organizowane są dla dzieci i młodzieży z różnych krajów. Efekt jest łatwy do przewidzenia: okoliczności wymuszają konieczność odnalezienia sposobu komunikacji. Ten sposób jest bardzo stymulujący i pobudza nie tylko umiejętności językowe, ale także kształtuje osobowość i rozwija umiejętności interpersonalne.
Oczywiście zarówno kursy wakacyjne, jak i obozy językowe są dość kosztowne, natomiast nie ma sposobu wyceny wiedzy w ten sposób zdobytej. Można oczywiście zaobserwować zmiany w ocenach, ale system szkolny nieszczególnie premiuje zdolności inne niż znajomość słówek wykuta na blachę. Na pewno jednak daje się zauważyć postępy wtedy, kiedy zachodzi potrzeba płynnego porozumiewania się w języku angielskim – niekoniecznie w szkole, ale choćby wtedy, kiedy trzeba zapytać o drogę na wakacjach.

2Niezależnie od tego, na jakim jesteś stopniu zaawansowania nauki i w jakiej szkole uczysz się angielskiego, zawsze możesz skorzystać z pewnych metod, które wspomagają zapamiętywanie oraz zwiększają szansę na to, ze wiedza i umiejętności językowe, które posiądziesz, będą miały jakiekolwiek praktyczne zastosowanie.
Przede wszystkim nie należy uczyć się słówek, a przynajmniej nie w chorym, bezsensownym szkolnym ujęciu rycia na pamięć słownika. O ile można to jeszcze próbować (choć też bezskutecznie) uzasadnić w przypadku do „zwykłych” słówek, o tyle idiomy albo czasowniki frazowe mają wyłącznie wtedy znaczenie, kiedy występują w określonym kontekście. Dlatego słówek zawsze należy uczyć się razem z kontekstem. Dodatkowy plus jest taki, że wyrabiasz sobie wtedy poczucie nacechowania emocjonalnego niektórych słów, a także zdobywasz od razu pewną praktyczną wiedzę na temat konstrukcji zdaniowych.
Po drugie, języka można nauczyć się jedynie w czasie używania. Nie ma szans nauczyć się użytecznego języka angielskiego, jeśli tylko czytasz anglojęzyczne gazety, choćby to był NYT. Czasem trzeba wdać się z kimś w dyskusję, aby zobaczyć, jak radzisz sobie z wykorzystaniem wiedzy, kiedy nie masz czas na zastanawianie się nad konkretnymi regułami gramatycznymi. Zresztą ta metoda wyrabia pewien szósty zmysł, dzięki któremu automatyzujesz swój język i nie musisz więcej dobierać słów, tylko mówisz płynnie.
Ważna w nauce, niezależnie od wybranej metody nauki, jest systematyczność. Najważniejszą wada systemu szkolnego jest to, że uczysz się najwyżej dwa czy trzy razy w tygodniu, a i to przy założeniu, że pominiemy dwumiesięczną przerwę wakacyjną. Językiem polskim posługujesz się (lepiej lub gorzej) dlatego, że używasz go codziennie. Tak samo jest z angielskim. Nawet kwadrans dziennie daje lepszy efekt niż tylko dwa razy w tygodniu po godzinie. A najlepiej, jeśli jedno i drugie jakoś połączyć. Nabieranie wprawy musi potrwać, ale możesz to sobie ułatwić, zmuszając się do regularnego wysiłku i pracy nad swoimi umiejętnościami.

Polski system edukacji jest naprawdę kulawy z wielu powodów, a jednym z bardziej widocznych tego objawów są efekty nauki języka angielskiego. Jest to język obowiązkowy w szkołach, natomiast po wynikach egzaminów można sądzić, że dla większości uczniów jest to raczej kara, a nie możliwość zdobycia dodatkowej wiedzy.
Prawdę mówiąc, to nie ma się czemu dziwić, bo wkuwanie na pamięć skomplikowanych reguł gramatycznych, które są skrajnie różne od znanych, a także setek słów, które i tak bez konkretnych konstrukcji zdaniowych nie mają sensu, trudno uznać za przydatną formę nauki języka angielskiego. Dlatego też wielu rodziców decyduje się na wykupienie dzieciom lekcji w prywatnych szkołach. System nauki w takiej szkole skrajnie różni się od znanego ze szkół publicznych. Podstawowa różnica polega na tym, że zwykle tutaj nauka odbywa się przez praktyce stosowanie języka. Zajęcia z native speakerem nie są oczywiście konieczne, natomiast bez wątpienia jeszcze bardziej podnoszą poziom nauczania. Chodzi jednak tylko o to, aby dzieci i młodzież uczyły się w warunkach sprzyjających rozwojowi wiedzy i zainteresowań, a nie tylko w stresie przed kolejną klasówką, która sprawdza wiedzę zbędną.
Szkoły języka angielskiego często wprowadzają autorskie planu nauczania, które w dużo większym stopniu, niż plany nauczania w gimnazjach czy liceach, wymagają od ucznia aktywnego udziału w lekcji. Z papierowych zeszytów ćwiczeń rezygnuje się na rzecz długich konwersacji w małych grupach, natomiast języka pisanego uczy się na przykładzie konkretnych zadań celowych, a nie jedynie przez czytanie idiotycznych czytanek z podręczników, które zwykle i tak uczą języka anachronicznego i nieprzydatnego.
Oczywiście, nauka w szkole prywatnej to spory wydatek. Trzeba się jednak pogodzić, z tym że za dobrą naukę trzeba zapłacić, natomiast bezpłatna w szkole niewiele zmieni. Co prawda w głowie zostanie parę słówek albo jakieś nowe zdania czy reguły gramatyczne, ale będą one martwe, ponieważ pozostaną pozbawione jakiegokolwiek znaczenia w życiu praktycznym.

11Dzieci o wiele szybciej niż dorośli przyswajają sobie nowe zwroty i słówka w języku angielskim. Bierze się to z faktu nieco innej pracy układu nerwowego, ale najważniejsze jest, że tego rodzaju zdolności można wykorzystać przy praktycznej nauce języka.
Co prawda dzieci szybciej zapamiętują nowe wyrażenia, ale też wymagają, aby wiedzę tę podawać w bardzo specyficzny, przystępny i interesujący sposób. Nie ma mowy więc o nudnym wkuwaniu słówek. Metody nauki języka angielskiego dla dzieci w sposób zasadniczy różnią się od tych, stosowanych w pracy ze starszymi dziećmi, młodzieżą lub dorosłymi. Dzieci najszybciej uczą się przez zabawę, więc nierzadko angielski dla dzieci przyjmuje formę gier towarzyskich albo zabaw. W domu zaś dzieci mogą uczyć się także przez gry komputerowe.
Szkoły prowadzące zajęcia dla dzieci często specjalizują się tylko w nauczaniu tej grupy i nie prowadzą żadnych innych kursów. Oczywiście w przypadku dzieci nieco trudniej jest też zweryfikować postępy w nauce, ponieważ tutaj nie ma jednolitego wzorca, a każde dziecko uczy się we własnym tempie. Nawet sprawdziany umiejętności mają formę ciekawych zabaw, co daje nauczycielowi wgląd w stan wiedzy i umiejętności, natomiast dzieci nie odczuwają w związku z takim sprawdzianem dodatkowego stresu, co zwiększa ich możliwości nauki.
Nauka angielskiego dla dzieci jest wprowadzana w niektórych przedszkolach. W przypadku dzieci nie chodzi bowiem o to, aby osiągnęły one konkretny poziom umiejętności językowych, ale raczej nabyły samej umiejętności uczenia się języka, a także przestały angielski postrzegać jako przykry obowiązek, a nauczyły się odbierać lekcje jako jedną z wielu przyjemności.
Rodzice oczywiście na całą sprawę patrzą bardziej pragmatycznie, chcą, aby dzieci „umiały”. Należy jednak zrozumieć, że dzieci nieco inaczej uczą się, inaczej odbierają język obcy, więc też sposoby mierzenia wiedzy stosowane u dorosłych, u dzieci zwykle się nie sprawdzają. Najważniejsze jednak jest, aby zrozumieć, że dla dzieci nauka angielskiego jest przede wszystkim przyjemnością, a nie obowiązkiem.